FAV ME ABOUT ME KSIĘGA
żeby zachować wspomnienia. >> piątek, 14 listopada 2008 22:57:41


musi: HIM, "Cyanide Sun".
mood: lazy.


tak, jak w tytule.


get hysterical!...
komentarze [0]

... >> niedziela, 17 sierpnia 2008 22:14:51
Zakopane to jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie.
Chcę wrócić.
get hysterical!...
komentarze [2]

Say goodbye po raz kolejny. >> wtorek, 3 czerwca 2008 12:36:54


Music: Girugamesh, "Fukai no yami"
Mood: Blah.


Khem, tak... Ogłaszam wszem i wobec, iż przeprowadzam się i to już na stałe. Nie jestem pierwszą osobą, która ma dość myloga - notoryczne awarie, problemy przy zamieszczaniu notek i komentarzy... Jestem osobą z natury niecierpliwą i łatwo popadająca w irytację, toteż mówię basta. Żal mi trochę archiwum, dlatego postaram się utrzymać je przy życiu. Wszystkich natomiast zapraszam tutaj. Większość z Was i tak ma konto na LJ, więc większego problemu nie będzie. Tyle.


get hysterical!...
komentarze [1]

Wiecie kogo najbardziej nienawidzę? Siebie. >> niedziela, 25 maja 2008 20:24:18


Music: none.
Mood: angry. very angry.


Jeżeli ktokolwiek mnie dziś zdenerwuje – nie ręczę za siebie. Zaprawdę powiadam, NIE RĘCZĘ. Dopadł mnie marazm i rozstrój emocjonalny godny gimnazjalistki. Na przemian warczę, płaczę, śmieję się, zrzędzę… Perspektywa kolejnych czterech tygodni, które teoretycznie powinny upłynąć pod znakiem zdobywania zaliczeń i zdawania (ale nie zdania) egzaminów, przyprawia mnie o konwulsje i odruchy wymiotne. Nie cierpię przełomu maja i czerwca. Jestem więc rozdrażniona, mam wrażenie, że wskazówki zegara pędzą dwa razy szybciej niż zwykle, więc tym samym zastanawiam się, kiedy po raz kolejny zacznę odgryzać sobie ogon. Kumulujący się niczym chmury burzowe stres sprawia, że ogarnia mnie obrzydzenie do samej siebie. Absolutny brak samozaparcia, sumienności i choćby krztyny dojrzałości. I nonkonformizmu na dokładkę. Gdyby problem dotyczył innej osoby, po prostu prychnęłabym pogardliwie, odwróciła się na pięcie i odmaszerowała w siną dal. A tak niestety, pozostaje mi nieustanne obcowanie z kimś, kto nagminnie doprowadza mnie do stanu podwyższonej irytacji - z samą sobą. I jeszcze przyczajony gdzieś za plecami strach, który w takich chwilach atakuje z całą mocą, wczepia się we mnie pazurami i za nic nie chce zniknąć. Wszystko naraz, razem, jednocześnie. No żesz kurwa.


get hysterical!...
komentarze [0]

Smutek, panie, jest odmianą lenistwa. >> piątek, 9 maja 2008 00:06:56


Music: Lacuna Coil, „Within me”.
Mood: Sad.


Bzy kwitną.
Obok purpurowej dostojnej róży i nieśmiałych w swej bieli konwalii to moje ulubione kwiaty. Słodkawy zapach i intensywny odcień fioletu. Wiosna w pełnym rozkwicie, a mnie po raz kolejny dławi od wewnątrz. Kompletna jak dotąd układanka znowu rozpada się na czynniki pierwsze, każdy element mknie w inną stronę. Niewidzialna obręcz miażdży mi skronie. Znowu brakuje siły na walkę z własną chorą imaginacją. Po co, na co?... Przecież bezpodstawnie…
W nienawiści jest strach.
Ma pan rację, panie Goethe. Strach paniczny, krępujący, obezwładniający. Ale i jemu trzeba umieć patrzeć w oczy.


Znowu zmiana szablonu. Kolor niemroczny, Hizumi mroczny - tak dla równowagi.

get hysterical!...
komentarze [6]

Inwentaryzacja. >> poniedziałek, 7 kwietnia 2008 23:20:13


Music: HIM, „Poison Girl”.
Mood: Optimistic.


Mimo kapryśności pogody, wyczuwam w powietrzu wiosnę. A skoro wiosna, to i czas najwyższy na remanent. Szablon mało mroczny i nie j-rockowy, ale zachwycił mnie od razu. Zaprawdę powiadam wam, ciężko mi pod tym względem dogodzić, o czym niechybnie świadczy parę godzin spędzonych na przeglądaniu różnorakich lay’ów. Mój ukryty estetyzm wziął górę. Tak więc jest całkiem optymistycznie, a że dodatkowo od pewnego czasu robię za anioła o diabelskim spojrzeniu… Czyli trafione wyśmienicie.


Od kilku dni mam dobry humor, trzeba więc i to należycie spożytkować. Ponowne odrodzenie feniksa?...



get hysterical!...
komentarze [7]

... >> niedziela, 30 marca 2008 00:21:11


music: him, „funeral of hearts”.
mood: sad.


Jest gorzko.
Powód nie istnieje, powodem jestem ja. Wieczna malkontentka. Nie, nie i jeszcze raz nie. Bo szukanie dziury w całym to takie moje hobby, zboczenie i skrzywienie. Pod tym względem przejawiam mentalność pięcioletniego dziecka, któremu zabrano cukierka. Potrafię sobie coś ubzdurać, ale daleko mi do tupania nogą na potwierdzenie swoich racji (cóż z tego, że bezpodstawnych). Pozostaje więc tylko smutny uśmiech, którym próbuję zamaskować kipiący, wewnętrzny wulkan.
Idiotka.


W tydzień po pogrzebie jest spokój i powolne zapomnienie. Wskazówki zegara nieprzerwanie odliczają kolejne minuty, a mnie nurtuje pytanie: czy to czas gna, czy też my jesteśmy w ciągłym ruchu względem niego?


Pozdrowienia dla mojego ulubionego psiego demona, który zawsze czyta acz nigdy nie komentuje.


get hysterical!...
komentarze [3]

back?... >> sobota, 15 marca 2008 17:44:52


music: silence.
mood: fuckin' sad.


Tak, miałam rzucić to moje małe miejsce w globalnej sieci w cholerę, jednak... Pozostał jakiś sentyment, przywiązanie czy jakkolwiek ten stan nazwać. Nie po raz pierwszy stwierdzam, że zbyt łatwo się przyzwyczajam, kurczowo wręcz trzymając się pewnych elementów codzienności. Są, więc dobrze - niech i będą.


Nastrój gorzej niż fatalny. Inaczej być nie może, skoro człowiek w ramach pobudki dostaje w twarz wiadomością, że osoba, której głos słyszał trzy dni wcześniej w słuchawce telefonu, nie żyje.
Nierealne.
Nierealne
NIEREALNE.


Gdzieś w podświadomości przebrzmiewa też dzień wczorajszy, za który mam ochotę samą siebie zlinczować. Wyszarpać z wnętrza zgryźliwość, wieczne niezadowolenie i zespół urojeniowy.
Chroniczna paranoja...


get hysterical!...
komentarze [2]

time to say goodbye. >> piątek, 28 grudnia 2007 19:03:08


odchodze. brak mi juz checi i czasu, rzadko zreszta ktokolwiek tu zaglada, a to tez wplywa negatywnie na motywacje. osobom, ktore bywaly tu regularnie (a sa takowe), dziekuje za poswiecony mi czas. i nie martwcie sie, o waszych blogach nie zapomne. przenosze sie na lj, z tym, ze ustawiony bedzie na "friends only" - bez zalogowania ani rusz. do przeczytania.


get hysterical!...
komentarze [7]

merri kurisumasu! >> sobota, 22 grudnia 2007 18:22:44


music: lm.c, "little fat man boy"
mood: full of energy.


rozpiera mnie energia.
nie moge doczekac sie swiat, przyjazdu diabla i blogiego poczucia, ze przez te kilka dni nie musze sie nigdzie spieszyc, niczym stresowac, o niczym myślec. potem znowu pod gorke, ale nie ma rzeczy niemozliwych. zeby tylko miec cierpliwosc do poukladania wszystkiego w odpowiednich szufladkach…
w glowie dziesiatki idei i postanowien, usta mimowolnie wyginajace sie w uśmiechu...
a teraz ide sie narkotyzowac zapachem farby do wlosow.
wesolych swiat wszystkim wokolo!



get hysterical!...
komentarze [4]

jeszcze raz. >> środa, 28 listopada 2007 23:00:23


music: uniklubi, "vnus".
mood: hmm...


rzucam w kat konsekwencje przeglosu lechickiego i zaglebiam się w archiwum wlasnego bloga. sodoma i gomora, dno i trzy metry mulu, syf, kila i mogila. niezaprzeczalnie. ja sprzed roku to jedno wielkie nieporozumienie, szczeniak obnazajacy niewyrośnięte jeszcze kly. smieszne, zalosne, wywołujące pogardliwy uśmiech. najchetniej odcielabym pepowinę. reset, reset, reset… zresetujmy mentalnie. bo ja to juz ja inna, och jak bardzo inna. glowa do gory, piers do przodu i przyjecie miny inteligenta. hell yes. nawet poliglotka moge byc, o. i filologiem bede, napisze tylko te dwie cholerne prace, przez ktore musze poswiecic weekend z diablem. uzyl, bezczelny, perswazji i zarzadził, ze mam sie z tym uporac. a jusci, jusci. szkoda, ze w glowie jedna wielka czarna dziura. zalepie ja switeziankami, moze nawet swarozycem tudziez innym lelum pollelum. i specyfika zydowskiego swiatka, tego amerykanskiego, z lat ’60. bede pisac listy do znajomych i nieznajomych, zupelnie jak herzog. wyimaginowane epistoly plynace z kazdym glebszym oddechem.
jutro wstane wczesniej, zerkne przez okno na osniezone uspione domy, kupie po zajeciach jagodowa herbate. po raz kolejny feniks rozposciera skrzydla.

get hysterical!...
komentarze [4]

aua. >> piątek, 23 listopada 2007 21:10:54


music: kombii, "slad".
mood: relaxed.


prawy jajnik jeszcze troche pobolewa, ale przynajmniej chodze juz bez problemu. choroba to ostatnie, na co teraz mam ochote. a w szczegolnosci zapalenie i perspektywa faszerowania sie antybiotykami. strachu sie jednak wczoraj najadlam.



ogladniete ostatnio u diabla. aCHHHmed, ktory chce nas wszystkich kill, rzadzi.


get hysterical!...
komentarze [6]

i'm alive. >> niedziela, 11 listopada 2007 20:05:35


music: kaizers orchestra, "til depotet"
mood: goodd.


owszem, zyje. zyje i mam się dobrze.


wszyscy zaniedbani niech mi przebacza – trwam wlasnie w stanie zawieszenia, polaczonego z najwyższym stopniem tumiwisizmu (to rodzinne jest. niech wam babka wytłumaczy.). ze niby co? drugi rok studiow? a coz to takiego? obudze sie dopiero pod koniec stycznia, gdy sesja, niczym cichociemny kat przyszykuje topor na moja glowe. whatever.


wlasna krwia podpisałam cyrograf z diablem, a dwa dni temu przekroczyłam bramy piekla. o dziwo, nie czekalo mnie wieczne potepienie. wrecz przeciwinie, oj wrecz przeciwnie…
hold me inside your infernal offering…
czyli kami zadurzona. bardzo, bardzo. bo przegladanie się w piwnych oczach samego władcy piekiel zniewala. i tak po prostu chce się wiecej. zanurzyc się, zatonąć, stracic grunt pod nogami. konsekwencje? moze, moze. pozniej sie bede martwic. zreszta aniol zawsze wyjdzie obronna reka. ha.


asucon dawno zapomniany, a nadal nie powiesilam autografow na scianie. blad. gdzies w podswiadomosci widok zza zamykajacych sie drzwi pociagu – te kilka cudownych istot, potrafiacych ze mna wytrzymac. i mieciutki kibum, w którego tak milo wtulic twarz (uti, dziekuje jeszcze raz. :*). wspomnienia, wspomnienia. wszystko to, co sklada sie na nas.


jestem silna, bede silna. snieg za oknem. chaos we mnie. oby do przodu.




get hysterical!...
komentarze [8]

... >> piątek, 19 października 2007 22:28:28


music: him, "the kiss of dawn".
mood: excited.


slodko?
gorzko?
slodko-gorzko.
zadziwia mnie to, jak jednym slowem mozna wzbudzic we mnie zlosc, smutek, zal, a za chwile niekonczaca sie radosc. kolejny dowod na to, ze jestem chodzacym paradoksem.


dzgnieta po raz drugi, tym razem z wlasnej winy. wybaczam, nie zapominam (bo ja nigdy nie zapominam) i brne dalej, czekajac mniej lub bardziej cierpliwie na rozwoj sytuacji. i jej final.


pelna synchronizacja z ania potwierdza moje zdolnosci telepatyczne.
ewentualnie obopolna niechec do romantyzmu. przesiakam powoli studiami, poranki znowu rozswietla latarnia na peronie, a opole ma twarze
dziesiatek ludzi poznanych przez ubiegly rok. i to pozwala przynajmniej
na zdmuchniecie pajeczyn wspomnien. nie chce, zeby wiecej bolalo. nie
tak, jak ostatnio.


jutro zrywam sie skoro swit (co to dla mnie, ha.) i z pomoca naszego
ulubionego pkp mkne do katowic. polowa familii i japonce czekaja. hai.


get hysterical!...
komentarze [7]

... >> czwartek, 4 października 2007 23:34:01


music: silence.
mood: sad.


dostalam dzis obuchem przez leb. raz a porzadnie. plus mala dawke moralizatorstwa.
juz dawno dwa zdania nie sprawily, ze momentalnie stalam sie purpurowa ze zlosci, a moja urazona duma zakrecila mlynka gdzies na wysokosci krtani. wykladu pt. "jak zwykle zle zrobilas" w sumie sie spodziewalam, ale mimo wszystko tlila sie malenka iskierka nadziei, ze jednak tym razem bede miala poparcie. ludz sie, idiotko, ludz dalej...


nie ma mnie.
dla nikogo.
do odwolania.


get hysterical!...
komentarze [6]


2006
sierpien (3)
wrzesień (4)
październik (2)
listopad (3)
grudzień (1)

2007
styczeń (2)
luty (3)
marzec (3)
kwiecień (3)
maj (3)
czerwiec (1)
lipiec (3)
sierpien (3)
wrzesień (6)
październik (2)
listopad (3)
grudzień (2)

2008
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (2)
czerwiec (1)
sierpien (1)
listopad (1)


+++ INNI +++
gojek
mictlan
n'avoie
filo
shayla
jade
toto-chan
mery
nataku
keito
prophet
bell
nika
lumia
alienacja
arwena
scatha
fraise
yumi
biedronka
zophiel
marik
dada
hi-chan
arashi


mizuuTeelakrew-z-szafymakulaturaisshi69nikkeimirakulj-bajkij_dodatki.glt.pldixanadudive-to-bluecrescent-sun

Wykonała Maruta , foto by google.pl , więcej j-rock-dodatki